Obawiam się, że zmienia bardzo dużo. Mikro to nie real, gdzie można fizycznie stwierdzić gdzie stacjonują i jaki obszar kontrolują formacje wojskowe walczących stron.Julius Ludovici pisze: 28 sie 2024, 15:43 Ad. 3) Patrząc na ich forum to zamierzają ignorować całą narrację. Jednakże niewiele to zmienia co do stanu rzeczy.
Jeżeli jedna strona uznaje, że gdzieś wkroczyła, a druga to ignoruje to nie sposób stwierdzić stanu faktycznego. Na tej zasadzie to mógłbym napisać, że wkroczyłem jakąś armią gdziekolwiek i zająłem czyjś teren - tylko dopóki druga strona nie będzie brała udziału w takiej zabawie to raczej nie można by uznać moich twierdzeń za fakty. To tylko jednostronne twierdzenia czy narracja.
Czym innym była wojna domowa w upadłej Brodrii, gdzie faktycznie wszystkie strony się na nią umówiły oraz w sumie akceptowały powstawanie państw czy terenów okupowanych i stąd można było stosować podziały na mapach.
W przypadku Suderlandu na razie tylko jednostronnie twierdzisz, że cześć Suderlandu jest Twoja i sam informujesz, że inna grupa reaktywująca ten kraj to ignoruje.
Przykład Korei jest akurat chybiony - tam był wyraźny podział najpierw na dwie strefy okupacyjne, a potem proklamowano powstanie dwóch państw.Julius Ludovici pisze: 28 sie 2024, 15:43 Ad. 3) Patrząc na ich forum to zamierzają ignorować całą narrację. Jednakże niewiele to zmienia co do stanu rzeczy. Jakoś nie wyobrażam sobie, że jakiś realowy kartograf uznaje, że podział na Republikę Korei i KRLD go nie interesuje i walnie na mapę jedną Koreę, a co się tam już dzieje to kwestia Koreańczyków.
Tutaj raczej pasuje bardziej przykład np. Somalii, która pomimo trwającej wojny domowej na mapach jest oznaczana jako jedno państwo. Można też sięgnąć do pobliskiego konfliktu rosyjsko-ukraińskiego - pomimo kontrolowania terenów (ze zmiennym szczęściem zresztą) formalnie należących do sąsiada nikt jak na razie na mapach świata granic nie zmienia (no chyba, że jedna ze stron konfliktu).
Oczywiście można by spróbować zastosować kasus realowego Kosowa... Tylko do tego potrzeba by jakaś większa grupa mikronacji (nie muszą tego zrobić wszyscy oczywiście) uznała niepodległość czy odrębność "Twojego Suderlandu". Wtedy można będzie oznaczyć to podobnie jak na mapach bywa oznaczone Kosowo.
Sprawa nie jest taka prosta jak się Tobie wydaje... samo Twoje stwierdzenie, że zająłeś zbrojnie jakąś część innego kraju i powołałeś na jego terenie odrębną państwowość nie wystarczy do zmian kartograficznych - skoro druga strona tego nie uznaje i to ignoruje.

